Samodzielne usypianie dziecka

    Przychodzi taki czas, kiedy Tobie zaczyna przeszkadzać wieczne usypianie swojego dziecka. Dla jednych rodziców jest to już we wczesnych miesiącach życia dziecka, u innych w pierwszych latach. Samodzielne usypianie to tzw. temat rzeka. Jest dużo metod, sposobów na nauczenie dziecka zasypiania bez lulania.

    Jeżeli jesteś gotowa na podjęcie się tego trudnego zadania, musisz zdać sobie sprawę, że musisz być konsekwentna. Wiem, że łatwo się mówi, gorzej robi, ale uwierz mi, jeżeli odpuścisz i będziesz chciała za jakiś czas powrócić do tej metody, spowodujesz, że dziecko będzie doświadczało trudnej sytuacji po raz kolejny. Wybór należy do ciebie.

    Jedną ze znanych metod samodzielnego zasypiania jest metoda 3-5-7. Mówiąc w skrócie, polega ona na tym, że w odpowiednich odstępach czasu rodzice wchodzą do pokoju dziecka i uspokajają jego płacz.

    Kładziemy dziecko do łóżeczka, w celu, by zasnęło – w ciągu dnia, jak i wieczorem. Wiadome jest, że dziecko będzie płakało. Wówczas należy wchodzić według schematu poniżej do pokoju dziecka, by je uspokoić. Najlepiej jest nie brać je na ręce, jeżeli jest taka możliwość, pogłaskać, położyć dziecko na boczku, złapać za rączkę. W ostateczności, gdy dziecko się mocno zanosi płaczem, przytulić je i gdy się uspokoi ponownie ułożyć w łóżeczku i wyjść z pokoju.

    Według poradnika „Uśnij wreszcie” Edwarda Estevill i Sylvi de Bejar należy wchodzić do pokoju dziecka w takich odstępach minutowych:
    Dzień pierwszy: 1 - 3 - 5 - 5
    Dzień drugi: 3 - 5 - 7 - 7
    Dzień trzeci: 5 - 7 - 9 - 9
    Dzień czwarty: 7 - 9 - 11 - 11
    Dzień piąty: 9 - 11 - 13 - 13
    Dzień szósty: 11 - 13 - 15 - 15
    Dzień siódmy: 13 - 15 - 17 - 17

    Metoda przez jednych uważana za znęcanie się psychiczne, przez drugich oceniana za bardzo skuteczną metodę. Jakakolwiek by nie była, dobrze wiedzieć, że taka istnieje. Wybór i tak należy do rodziców.

     

     

    Ciekawy artykuł? Podziel się nim ze znajomymi.

     

    Komentarze

    Mam pytanko a co dalej jeśli dziecko znowu płacze a ja jestem już po tej drugiej 5 przy pierwszym dniu? Dalej do skutku wchodzić co 5 minut? no i jak długo może trwać to uspakajanie chodzi mi oczywiście o te pierwsze dni. Wiadomo, że dzieci nie widząc reakcji na ich cierpienie przestają kiedyś płakać :(

    Droga mamo opisana przeze mnie metoda samodzielnego usyspiania dziecka jest trudną metodą, głównie z powodu przeżywania przez obie strony płaczu. Jak sama zauważyłaś ten płacz się kiedyś kończy. Ogólnie nie ma reguły na czas zakończenia płaczu dziecka, niektóre dzieci już po pierszych 5 minutach zasypiają, inne walczą dzielnie nawet do godziny.
    Odpowiadając na pierwszą część pytania, tak, po drugich 5 minutach kolejny raz 5 minut, chyba, że dziecko wpada w spazmy, wówczas warto powrócić do minut 3.
    Pozdrawiam ciepło

    Nie martw się o kolejne 5 minut tylko ubierz się w cierpliwość i "wstrzymywacza". Testując na własnej sercu i córce tę metodę nie musiałam wchodzić piąty raz tobie życzę tego samego. To jest metoda na serio tylko dla konsekwentnych i wytrwałych :) więc jeśli ci brak której z tych cech to się za to nie bierz i czekaj jak ci dziecko samo wyrośnie :(

    tak. konsekwencja jest wtej metodzie bardzo wazna. juz 4 doby moj polroczny malec, ktory wczesniej budzil sie co godzine- dwie przespal cala noc! juz od prawie 2 tygodni dobrze sypia. zdaza mu sie raz sie niepotrzebnie obudzic, wtedy czekam 3 minuty i ide go poglaskac. po minucie wychodze i jego pokoju i ewentualnie wracam po 5 minutach. zwykle jednak nie jest to konieczne. pozdrawiam, zycze sukcesow i wytrwalosci

    Również zastosowałam tę metodę. Faktycznie, dziecko zaczęło przesypiać noce, potrafi zasnąć samodzielnie, kiedy przebudzi się w nocy. Ale stało się bardzo placzliwe, z płaczem zasypia, z płaczem się budzi i nawet moja obecność nie jest w stanie go uspokoić. Marudzi, kręci się, odpycha mnie i jest nieszczęśliwe. Do tego jak tylko, ktos wychodzi z pokoju, zaczyna płakać, nawet jeśli jest obecna druga osoba.
    Nie wiem, czy to efekt metody, czy faza w rozwoju dziecka? Niestety, mam z tym poważny problem, bo do tej pory miałam radosnego szkraba, przy którym jedyną uciążliwością było budzenie się w nocy.

    Drogie mamy! moj synus ma w tej chwili 4 latka, jeszcze do mniej wiecej 2 roku zycia jego zasypianie polegalo na tym ze musielismy najpierw na przemian trzymac reke miedzy szczebelkami w lozeczku a na etapie pozniejszym gniesc sie na malym jednoosobowym tapczaniku i bron boze sie ruszyc :-) nawet kiedy wydawaloby sie juz zasnal i chcielismy po cichu wymnac sie z pokoju on nagle siadal na lozku, otwieral oczy szeroko i padalo pytanie "gdzie idziesz?" meczace strasznie i denerwowalo bardzo bo jednak kawal wieczoru gdzie tysiac innych rzeczy można by zrobic poswiecony byl na usypianie duzego juz badz co badz chlopca. do meritum :-) Bartek mniej wiecej od ok 2 roku zycia bierze do lozka ksiazeczke prosi zeby mu poczytac w trakcie zasypia a nawet jesli nie zasypia mowi "mamusiu juz wystarczy, jestem zmeczony idziemy spac :-) caluje go na dobranoc i wychodze do siebie :-) zmierzam do tego ze chyba po prostu dojrzal do tego pozniej niz inne dzieci ale powiem szczerze ze szybko zapomnialam o tych 2 ciezkich latach a teraz sama duzo bym dala zeby moc go dluzej przytulac na dobranoc :-) dzieci naprawde szybko dorastaja i z kazdym rokiem daja coraz wiecej radosci wiec drogie mamy moze po prostu trzeba przeczekac ten trudny okres przeciez wiadomo ze kazde dziecko kiedys dojrzeje do tego zeby zasypiac samo :-) pomyslcie ze za kilka lat wasza pociecha powie "mamo nie caluj mnie" czas leci nieublaganie i wtedy bedzie nam brakowalo tego jakze meczacego teraz usypiania :-) zycze wytrwalosci i powodzenie wszystkim mamom!! :-)

    Marta, nic dodać nic ująć, zgadzam się w 100% :)

    zgadzam się z Martą.
    Na wszystko przyjdzie czas.
    Dzieci wyrosną i zatęsknimy za przytulaniem, utuleniem i dawaniem buziaków. Moja Maja ma 6 miesięcy, usypia tylko przy mnie, na czas usypiania muszę być w domu (usypianie wieczorne). W dzień usypia albo sama, albo z pomocą kogoś ale nie koniecznie muszę to być ja. I mimo, że nie mogę pozwolić sobie na wyjście gdziekolwiek do godz 20stej, to nie żałuje. To usypianie to czas dla Nas. Wtedy się przytulamy i jest Nam dobrze, ona czuje się bezpiecznie. Ten czas tak szybko leci. Zabraknie mi tego. A jak będę ją zostawiała, i ona będzie płakała to pokaże jej, że jej emocje (bo dziecko płaczem je ukazuje) są dla mnie nie ważne. Jestem całym jej światem i może liczyć tylko na Mnie. Nie przyjde, zostawię ją samą to może i przestanie płakać ale tylko dlatego, że uzna, że jest zdana sama na siebie i nie może liczyć na Mnie. Dziecko placzem sie z nami komunikuje,a jak widzi,ze nikt nie reaguje na jego placz i jest pozostawione samo sobie,to przestaje sie komunikowac,bo i tak nikogo to nie interesuje (tak to odbiera)

    ta metoda jest do d...! od 5 miesiaca moja mala jest kladzona w ten sposob a nadal ma czesto okresy zewpada w szal, ryczy mimo rutyny i konsekwencji. Nie mowie ze wszystkie dzieci tak maja ale moja ma teraz 19 miesiecy...nie wierzcie ze KAZDE dziecko mozna tak nauczyc bo malych uparciuchow niekoniecznie...

    To prawda że ta metoda może nie skutkować w kilku przypadkach, wszystko zależy od charakteru malucha. Dobrze jest jak najwcześniej nauczyć dziecko zasypiać samodzielnie. Ja co prawda nie stosuję tej metody bo wygodniejszy jest ten sposób który wypracowałam od samego początku. Wiem że nie jest to właściwe ale nie zniosłabym tego płaczu, a i moji sąsiedzi mogliby oskarżyć mnie o znęcanie się nad dzieckiem. Mój roczny synek o godz.19pije mleczko i kładzie sie we wózeczku,oglądając reklamy w tv po kilkunastu minutach zasypia bez kłopotu! Mamy za to gorszy problem,bo zrywa się w nocy nawet co 15min.,wierci sie i płacze. Przypuszczam że jest to wina ząbków, ale nie jestem pewna bo trwa to już 2m-ce. Nie wiem co mam na to poradzić,dodam że wychowuje synka sama i nikt po za mną do niego nie wstaje. Mam możliwość podjąć prace,ale obawiam się że nie dam rady po takich ciężkich nocach... Pomocy.

    Zgadzam sie z Tobą w 100% Marta.Ja mam synka prawie 2 letniego i ciagle usypiamy go z mężem nosząc go na rękach nieraz o zgrozo!-nawet godzine.Faktem jest to że jest to baaardzo uciążliwe ale tak jak piszesz te chwile szybko miną a własnie podczas usypiania moj skarb jest tak blisko przytulony,to wspaniałe uczucie,chociaz rece więdną ,kręgosłup odpada-myśle że jest to piękne i będe to wspominala z rozczuleniem.

    Tez tak mysle ze nie kazde dziecko mozna nauczyć zasypiania ta samą metodą przeciez dzieci tak jak my dorośli różnią się od siebie,a kazdy z nas lubi zasypiać o innej porze lub w jakiś tam swoj ulubiony sposób.ja probowałam tej metody i powiem jedno-totalna lipa!mój skarb plakał przez półtorej godziny i zkończylo sie tak że jak zwykle musialam go lulać bo to była czarna rozpacz,więc ja podziękuje za takie metody.

    Marta ma racje, trzeba się cieszyć wspólnie spędzonymi chwilami z szybko rosnącym bobaskiem. A co do metody tu opisanej jest ona dla mnie barbarzyńska. Czy będąc malutką istotą w obcym, wielkim świecie, w którym być może najmniejsza (z punktu widzenia nas dorosłych) błahostka by nas przerażała, chcielibyście pozostać sami gdy się boicie. Ktoś mógłby was po prostu zostawić przerażonych aż na 5 minut i mimo waszego wołania o pomoc nie przychodzić. To dla mnie nie do pomyślenia. Nie mówię o kołysaniu dziecka aż zaśnie. Ja na przykład wkładałam synka do łóżeczka dawałam mu przytulankę i smoczek, i pozostawałam w pokoju poza zasięgiem jego wzroku. Gdy marudził nie reagowałam ale natychmiast gdy zaczynał płakać podchodziłam i uspokajałam go, po drugiej takiej interwencji nie musiałam już nic robić a mały albo spał albo grzecznie leżał czekając na sen. Teraz zasypia sam a ma 4miesiące. Powodzenia wszystkim mamom. Najlepszym sposobem na wychowywanie dzieci według mnie jest słuchanie własnego serca, przecież ono wie doskonale co naszego dziecka jest dobre.

    Hm....żeby każde dziecko można bylo nauczyć zasypiać taką prosta metoda jaką ty nauczyłaś swojego synka to było by pięknie.Mój skarb nie uzywa smoczka -sam w pewnym momencie stwierdził ze juz tego nie potrzebuje co mnie cieszy bo dlugie używanie smoczka może doprowadzic do wady zgryzu,przytulanka też nie wiele by pomogła..mój synuś nie marudzi gdy jestem w pokoju obok łóżeczka On przerażliwie płacze więc nie moge stać i patrzeć jak sie męczy i dlatego zawsze go lulam do snu na rękach.Pozatym drogie mamy macierzyństwo to szkoła poświęcenia, bezgranicznej miłości-dlaczego więc usypianie dziecka stanowi taki problem dla niektórych?

    Moja córeczka (4 miesiące) usypia podczas kołysania w wózku i już się martwię co będzie jak z niego wyrośnie... Nie wyobrażam sobie nie reagowania na jej płacz, ale może spróbuje tej metody bo ciągłe kołysanie jest męczące. Czy 4 miesiące to odpowiedni wiek na tę metodę?

    metoda jest dla herosów;)
    w jej wyniku można przez przypadek stworzyć kogoś rozkapryszonego lub też egoistycznego dzieciaka. Myślę że nie do końca znamy efekty takich eksperymentów na naszych malcach.
    rodzice Antosia

    Mam prośbę. Jestem mamą 2 letnich bliźniaczek. Niestety przyzwyczaiłam je ,że zasypiają tylko kiedy jestem przy nich i je głaszczę. Próbowałam ten metody ale nie poskutkowała. Walczyłam z dziewczynkami prawie przez 3 godziny jak nie jedna to druga wstawała i zanosiła się płaczem, Bardzo proszę o podpowiedz, jak mogłabym nauczyć moje dziewczynki samodzielnego usypiania.

    Możemy mieć różne zdania na temat tej metody, tak jak różne są metody wychowywania naszych dzieci, uważam jednak, że skrutowy artykuł na temat całej książki nie wystarczy by mieć pełen ogląd. Książka wyjaśnia przyczyny dla których powinniśmy tak a nie inaczej postępować i zawiera pelen opis metody. Polecam "Uśnij wreszcie". Ps. Jeżeli dziecko zasypia oglądając reklamy to chyba nic dziwnego, że co 15 min się budzi...

    U mnie nie było problemów z nauczeniem samodzielnego zasypiania. Po prostu któregoś dnia postanowiłam spróbować czy moja 2-miesięczna wówczas córeczka zechce sama usnąć w swoim łóżeczku. Do 2 miesięcy usypialiśmy ją kołysząc delikatnie w leżaczku. Położyłam Ją w dzień do łóżeczka, dałam smoka, włączyłam pozytywkę i stałam nad Nią do momentu kiedy nie zasnęła.Oczywiście na początku się buntowała, no bo jak to tak, do tej pory mnie bujali a teraz mam leżeć sama?:) Ale histerii nie było, na marudzenie pomagało pogłaskanie po główce lub buzi. I takim sposobem nauczyłam dziecko zasypiania we własnym łóżku.Ważne jest aby zacząć dziecko uczyć jak najwcześniej. Teraz mój skarb ma pół roku i powiem Wam że tak uwielbia swoje łóżko że ostatnio w gościach próbowałam Ją uspać w wózku bo marudziła to jak Ją zaczęłam kołysać to nie wiedziała co się dzieje i zaczęła płakać więc położyłam Ją na łóżku i zasnęła w ciągu 5 minut:) Ale każde dziecko jest inne, jedno potrzebuje bujania inne nie. A jeśli chodzi o tą metodę usypiania to powiem szczerze że nigdy bym jej nie zastosowała z tego względu, że uważam że dziecko płaczące pozostawione samo sobie nawet na jedną minutę odbiera to w ten sposób że potrzebuję cie mamo a ty mnie zostawiasz.

    No właśnie co zrobić jeśli chodzi o bliźniaczki. Jedna usypia bez większego problemu za to z drugą musimy się męczyć i wchodzić co chwila do pokoju dawać jej smoczek, bo gdy zaczyna płakać budzi tą pierwszą która próbuje usnąć.

    GENIALNA METODA, ZADZIAŁAŁA JUŻ NA DRUGI DZIEŃ....POLECAM :)

    Nie wiem jak to jest z bliźniaczkami, chociaż próbuję sobie wyobrazić... jak mają taki charakter jak moja Zuzia to nici z tej metody. Ja nie próbowałam nigdy, bujam żeby zasnęła. Raz ją zostawiłam w łóżeczka żeby zasnęła, a ja wskoczyłam pod prysznic. Mąż był w pracy więc mała sama. Jak po 3 minutach wróciłam wyła (nie płakała-wyła) i uderzała głową w szczebelki łóżeczka. Dlatego nawet nie próbuję tej metody. Czekam aż wyrośnie. Ja uwielbiam się do niej przytulać przed snem :) Powodzenia dziewczyny! Idę się wlulić do mojego bąbelka...

    ta metoda to cos okropnego... nie polecam :) szkoda gardła dziecka

    sprobowalam metody 3-5-7 i odradzam. jedza cie wyrzuty sumienia, dziecko wyplakuje sie i denerwuje bo zamiast widziec swoja ukochana mame w poblizu to tylko obserwuje jak mama odchodzia ono biedne zostaje samo. i jak ma sie dziecko uspokoic? niech was ktos zamknie w ciemnym pokoju czy w piwnicy ( przuklad ktory u niektoryh osob wzbudzalby strach) i poczujcie sie jak dziecko to moze zrozumiecie. ta mtoda sluzy chyba tylko rodzicom ktorzy chca miec dzicko z glowy, i moze sie to udac ale jakim kosztem? za bardzo kocham swoja córcie, wiec kiedy jest pora spania, klade ja do lozeczka, w jej osobnym pokoiku, siedze przy jej lozeczku, glaszcze po glowie, buzce, spiewam, albo miedzy czasie masuje plecki lub brzuszek. niunia od razu sie robi spokojna, slyszy moj glos, wie ze jestem obok, spedzam max 25minut- to zalezy od dnia, itp. , i malutka zamyka oczka i zasypia spokojnie.Kiedy wyprobowalam to po raz pierwszy, bylam zdumiona wynikiem. Laura przespala cala noc, a nie jak z wczesniejsyzymi metodami, gdzie budzila sie co 3h. I tak jest do tej pory. A Wy drogie matki i tatusiowie- nie wolelibyscie zasypiac przy ukochanej osobie w poczuciu bezpieczenstwa? czy moze wolicie plakac przez 3-5-7 minut z przerwami i isc niespokojni spac? Dodam, ze po tych "torturach" jakie wyprobowalam, kiedy wchodzilam do domu moja pociecha byla tak roztrzesiona ze nie mogla zlapac spokojnego oddechu. STANOWCZE NIE! dla metody 3-5-7!

    u nas nauka samodzielnego zasypiania wyglądała podobnie :))) synek miał wtedy ok 3 miesięcy i do tego wieku usypialiśmy go zawsze w bujaczku lub we wózku (powiem szczerze że z wygody) a pewnego dnia powiedziałam "dość" i spróbowałam go położyć do łożeczka i zasnął bez problemu!!!! ale też stałam przy nim i czekałam, a kolejne dni wychodziłam coraz szybciej i jak nie płakał to nie wchodziłam a jak płakał to szłam utulić i znowu stałam przy łożeczku, no i tym sposobem Adaś ma prawie rok a od jakiś 9-10 miesięcy nie wiem co to usypianie dziecka :))) ale też nie potrafiłabym go zostawić płaczącego bo dzieciątka odbierają to jako zostawienie ich samych sobie

    Również uważam, że należy przeczytać całą książkę, żeby zrozumieć sedno sprawy. Metoda jest świetna ale dla wytrwałych i konsekwentnych.
    Drogie Panie, dziecko nie płacze dlatego, że cierpi tylko próbuje 'urobić' mamusię lub tatusia, żeby robił(a) to, co ono chce. Pytanie trzeba sobie zadać KTO TU RZĄDZI? my czy ten mały szkrab? Małe dzieci (kilku miesięczne)nie boją się ciemności, bo mają jeszcze za małą wyobraźnię, żeby kojarzyć to z czymś strasznym.
    Nieumiejętność zasypiania samemu w późniejszym życiu dziecka skutkuje problemami z zasypianiem przez całe życie! A już usypianie 2 letniego dziecka na rękach to chyba jakiś żart! Drodzy rodzice, niestety wydaje Wam się, że robicie dobrze ale jest to ze stratą dla dziecka. Przy tej metodzie dziecko nie odczuwa, że zostaje porzucone czy nie są zaspokajane jego potrzeby, ponieważ co kilka minut się do niego wchodzi i go uspokaja, wie ono więc, że mama jest i nic się złego nie dzieje.
    Polecam tę książkę lub Tracy Hogg Zaklinaczkę niemowląt, która również wyjaśnia kwestię samodzielnego zasypiania.

    Dodam, że metodę zastosowałam u mojego teraz już prawie 3 letniego syna jak miał 5 m-cy, należał do upartych i walka trwała 1,5 tygodnia. Było warto bo od tamtej pory dziecko pięknie zasypia samo i tylko słyszę zachwyty od ludzi jak on grzecznie chodzi spać. Przesypia całe noce, nie budzi się z płaczem, nie jest agresywny czy nie wiadomo co tam jeszcze.

    dla mnie ta metoda jest do d... mam 9 miesieczna coreczke i trzeba ja nosic na rekach aby usnela tak jak napisalas kregoslup boli ....ale te chwile kiedy sie przytula do mnie (a moja to mnie jeszcze glaska po wlosach taki ma nawyk na zasypianie)sa niezastapione czas za szybko mija mam druga coreczke ma 11 lat i juz nie za bardzo chce sie przytulac takze nie lekcewazmy jak placaz bo tylko tak wyrazaja swoj smutek

    A ja tej metody nie uznaję. Dziecko przestaje w końcu płakac, bo uczy się, że nie warto bo nikt i tak do niego nie przyjdzie. Traci podobno poczucie bezpieczenstwa i już nie prosi płaczem o obecność tego, kto mu to bezpieczeństwo ma zapewniać. Ja od urodzenia usypiałam moje dziecko tuląc je w ramionach lub głaszcząc po główce, spacerując palcami po pleckach bo to je wyciszało. Obecnie ma już ponad rok i lubi usypiać z moją dłonią na swoim policzku. Usypianie nigdy nie trwa dłuzej niż 10 minut i odbywa się bez płaczu, a dziecko zasypia przeważnie około 20.30 i śpi całe noce praktycznie odkąd skończyło 2 miesiace. uważam, że zasypianie powinno być związane z wyciszeniem i zapenieniem dziecku poczucia bezpieczeństwa, dlatego zawsze jestem przy dziecku gdy zasypia. Najczęściej jak łapie je pierwsza senność, przytula łepek do mojej dłoni i do poduszki i czesto ma przy tym uśmiech na twarzy.
    Radzę drogie mamy żebyście przetestowały również moją metodę. A jak płacze to trzeba utulić, bo wtedy poczuje się bezpiecznie i się wyciszy. Ponosić na rękach kilka minut jeśli trzeba i odłożyć do łóżeczka, ja tak robiłam nawet po 2 - 3 razy i po tym 3 oczy już się same zamykały jak główka dotykała poduszki, a na twarzy pojawiał się uśmiech. Czasem nadal tak postępuję. NIGDY nie zostawiam mojego dziecka gdy płacze, zawsze na ten płacz reaguję, może dlatego przeważnie nie płacze, jest radosne i otwarte.

    Dodaj komentarz

    Administratorem danych osobowych Użytkownika Serwisu jejdziecko.pl, przetwarzanych na podstawie art. 23 ust. 1 pkt 1 Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2002r. Nr 101, poz. 926) jest Nextweb Media Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, al. Stanów Zjednoczonych 26a, 03-964 Warszawa, posiadająca NIP: 9512259071, REGON 141506115, zarejestrowaną w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy XIII Wydział Gospodarczy Rejestrowy pod numerem 0000311202, kapitał zakładowy w wysokości 50 000 PLN. Dane osobowe Użytkownik podaje dobrowolnie w celu korzystania z usług świadczonych w ramach Serwisu w tym także wysyłania materiałów marketingowych na podany adres e-mail. Dane osobowe nie będą udostępniane podmiotom trzecim w celu realizacji ich działań marketingowych. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. W przypadku jakichkolwiek pytań lub wątpliwości prosimy o kontakt z Administratorem Bezpieczeństwa Informacji: abi@nextwebmedia.
     

    Hit dnia

    Alergia pokarmowa to częsta przypadłość wykrywana u dzieci, gdyż maluchy nie mają jeszcze w pełni ukształtowanego układu odpornościowego. Alergia jest niewłaściwą odpowiedzią organizmu na konkretne...

    Najczęściej czytane

    Dzieciństwo jest ulotne. Nasze małe pociechy bardzo szybko wyrastają ze ś...
    Udało ci się upiec tort, gratulacje! Zanim spoczniesz na laurach zastanów...
    ruda
    Obejrzyjcie sobie kilka fajnych zdjęć brzuszków. Mam nadzieję, że...
    W szafie niemowlaka nie może zabraknąć czapeczki. Wysoko usytuowana w...
    Urządzasz pokój dla dziecka? Brak ci pomysłów? Zajrzyj do naszej...
    Kolorowa prasa często podaje, że gwiazdy zapłaciły za poród poprzez...
    urlop na statku wycieczkowym
      Pewnie nie raz zdarzyło ci się pomarzyć o czymś na co dzień niedost...
    chodzik zabawkowy
    Nie tak dawno na naszym blogu prezentowaliśmy galerię dzieci podczas snu,...
    Chusty wydają się naturalne i mają długą tradycję, ale nie każda młoda...
    Noworodek rodzi się z niebieskimi oczami, lecz może się to zmienić. Czy...

    Ostatnie komentarze

    • (1)

      Pamietam te bilanse - wszystkie dzieci zgromadzone w gabinecie pielęgniarki, każą ściągac koszulki, nie patrzą na to że człowiek się wstydzi - to była dla mnie trauma dzieciństwa. Zero prywatności i intymności.

    • (2)

      ja też chciałabym skorzystać ze szkołu rodzenia. tylko czy to jest płatne? czy trzeba jakieś skierowanie od lekarza, czy po prostu można z marszu pójść tam i się zapisać?

    • (2)

      ja mojego malca nie mogę położyć śpać, jak tylko dotknie ciałem materaca na łóżeczku zaczna się koncert przypominający ciężki metal... JEstem zrozpaczona i zmęczona!!!1

    • (2)

      moje maluchy kochają dostawać... owoce:D cieszy mnie to bardzo, nie ciągnie ich jakoś tak do slodkości. poza tym uważam, że dużą nagroda dla dziecka jet to, że powiem mu, że jestem z niego dumna itd.

    • (4)

      ja myślałam, że to tylko ja jestem taki śpioch w ciąży, ale widzę, że jest nas więcej:)